O adoracji

Moja godzina święta

Moja godzina święta w kontekście wieczystej adoracji to jedna godzina w tygodniu, którą rezerwuje wyłącznie dla Pana Jezusa i spędzam ją u Jego boku w czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu w kaplicy wieczystej adoracji. Ta godzina staje się centralnym wydarzeniem całego tygodnia, ponieważ spotykam się w niej ze swoim Oblubieńcem, a przez to jest źródłem owocności pozostałych godzin tygodnia.

Każdy z nas nosi w sercu pytanie, które powraca szczególnie wtedy, gdy dotyka nas cierpienie: „Boże, jaka jest Twoja odpowiedź na zło?” Gdy patrzymy na wojny, zdrady, choroby, kryzysy wiary, rozbite rodziny czy własną bezradność, łatwo odnieść wrażenie, że Bóg milczy. A jednak Bóg nie odpowiedział na zło przede wszystkim słowem. Odpowiedział Osobą.Jego odpowiedzią jest Eucharystia.

Nie jest przypadkiem, że Jezus ustanowił Eucharystię właśnie w noc zdrady. Nie uczynił tego w chwili triumfu, pośród tłumów wołających „Hosanna”, lecz wtedy, gdy Judasz opuszczał Wieczernik, Piotr miał się Go zaprzeć, a pozostali uczniowie wkrótce mieli uciec.

W samym sercu ludzkiej niewierności Bóg składa dar swojej absolutnej wierności. To niezwykły paradoks Ewangelii: tam, gdzie człowiek odpowiada zdradą, Bóg odpowiada darem z samego siebie.

Eucharystia rodzi się więc w samym centrum dramatu świata. Pomiędzy największym złem -odrzuceniem Boga - a największym dobrem - Bogiem, który oddaje się człowiekowi.

Chrystus nie składa swojego życia jedynie po to, aby pokazać, jak bardzo nas kocha.

Czyni to, ponieważ tylko Jego miłość jest zdolna wejść w najgłębsze ciemności ludzkiego serca i przemienić je od wewnątrz. Nie usuwa tajemnicy cierpienia jednym gestem. Wchodzi w nią, aby napełnić ją swoją obecnością i otworzyć drogę ku życiu.

Dlatego Eucharystia nie jest jedynie pamiątką Ostatniej Wieczerzy. Jest nieustanną odpowiedzią Boga na każde zło, które dotyka człowieka.

Co to oznacza dla nas?

Jeżeli przeżywasz odrzucenie, utratę sensu, kryzys wiary, trudności w małżeństwie, cierpienie, samotność czy ciemność powołania - odpowiedzią Chrystusa nie jest przede wszystkim wyjaśnienie. Jego odpowiedzią jest zaproszenie do swojej obecności.

Przedłużeniem Eucharystii jest adoracja.

Podczas godziny spędzonej przed Najświętszym Sakramentem możesz złożyć u stóp Jezusa wszystko, co jest ciężarem twojego serca. Nie dlatego, że od razu otrzymasz rozwiązanie każdego problemu, ale dlatego, że spotkasz Tego, który potrafi przemienić nawet to, czego człowiek nie jest w stanie zmienić. Czasem uczyni cud i odmieni okoliczności. Innym razem da światło, pokój i siłę, aby przejść przez doświadczenie. Zawsze jednak pozostanie wierny swojej obietnicy.

Nieprzypadkowo po ustanowieniu Eucharystii Jezus udaje się do Ogrodu Oliwnego. Czy to był przypadek, że Jezus w Ogrójcu prosił o jedną godzinę czuwania swoich uczniów w momencie, kiedy widział, że zasypiają?

Każdy człowiek przeżywa w swoim życiu własny Ogrójec. Są chwile, gdy serce staje się ciężkie, wiara słabnie, nadzieja gaśnie, a duszę ogarnia duchowy sen. Bardzo często szukając odpowiedzi na zło, które nas dotyka, wchodzimy w jakąś nierzeczywistość, jakbyśmy byli zmorzeni snem - sprzeciwiamy się swojemu powołaniu, może często naszej naturze. Jaka jest odpowiedź na to Jezusa? Wydawać by się mogło, że właśnie wtedy Jezus zaprasza na godzinę czuwania - godzinę adoracji, bo to jest Jego odpowiedź na zło, które Cię dotyka. Dokładnie tak, jak mówił do uczniów: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26,4)

Święty dzień tygodnia - święta godzina tygodnia

W Księdze Rodzaju Bóg uświęca jeden dzień spośród siedmiu (Rdz 2,3). Nie dlatego, że pozostałe dni są złe, ale dlatego, że dzień poświęcony Bogu uświęca wszystkie pozostałe. Podobnie można powiedzieć o godzinie świętej: Bóg nie zabiera nam jednej godziny z tygodnia - On przez tę jedną godzinę błogosławi pozostałym 167 godzinom.

Niedziela stanowi centrum czasu liturgicznego. Dla katolika to przede wszystkim gromadzenie się wokół Eucharystii, uobecnianie ofiary Chrystusa. Pierwsi chrześcijanie bardzo szybko zaczęli nazywać niedzielę „ósmym dniem”.

Św. Justyn Męczennik, św.Bazyli Wielki, św. Augustyn i wielu Ojców Kościoła widzieli w niej coś znacznie więcej niż pierwszy dzień kolejnego tygodnia. Niedziela była dla nich dniem nowego stworzenia. Jeżeli siedem dni oznaczało rytm tego świata, to ósmy dzień był już zapowiedzią świata przyszłego - życia wiecznego, które rozpoczęło się wraz ze Zmartwychwstaniem Chrystusa.

Chrześcijanin żyje więc pomiędzy dwoma wymiarami czasu. Z jednej strony przeżywa zwykłe godziny pracy, odpoczynku, obowiązków i spotkań. Z drugiej - co tydzień wchodzi w czas, który przekracza ten świat. Liturgia jest dotknięciem wieczności. Eucharystia jest miejscem, gdzie niebo spotyka się z ziemią.

Dlatego nieprzypadkowo centrum chrześcijańskiego tygodnia od początku była Eucharystia sprawowana w Dniu Pańskim. To od niej rozpoczynało się wszystko. św. Jan Paweł II w liście apostolskim DIES DOMINI pisał: “Fakt, że szabat jest siódmym dniem tygodnia, stał się podstawą dla interpretacji dnia Pańskiego według innego jeszcze klucza symbolicznego, bardzo chętnie stosowanego przez Ojców: niedziela jest nie tylko dniem pierwszym, ale także «dniem ósmym», to znaczy, że w stosunku do tygodniowego cyklu siedmiu dni zajmuje pozycje wyjątkową i transcendentną, symbolizując zarazem początek czasu i jego kres w «przyszłym wieku». Św. Bazyli wyjaśnia, że niedziela jest znakiem tego naprawdę jedynego dnia, który nastąpi po obecnym czasie - dnia trwającego bez końca, nie znającego zmierzchu ani świtu, przemijającej epoki, która nigdy się nie zestarzeje; niedziela jest nieustannym zwiastowaniem życia wiecznego, które podtrzymuje nadzieję chrześcijan i dodaje im sił w drodze.(26)”

Godzina święta adoracji wpisuje się dokładnie w tę samą logikę. Jest jak oś czasu, wokół której obracają się wszystkie pozostałe godziny tygodnia. Jest czasem, który wprowadza nas w wejście do życia wiecznego - w nim ta “godzina święta” stanie się wiecznością u boku naszego Pana Jezusa Chrystusa. Parafrazując słowa św. Bazylego można powiedzieć, że ta godzina adoracji, “godzina święta” jest nieustannym zwiastowaniem życia wiecznego, które podtrzymuje nadzieję chrześcijan i dodaje im sił w drodze.

W języku greckim istnieją dwa słowa oznaczające czas: chronos i kairos. Chronos to czas odmierzany przez zegar - kolejne minuty, godziny i dni. Kairos to czas nawiedzenia Boga, chwila łaski, moment, w którym Bóg działa. Godzina święta jest właśnie przejściem od chronosu do kairosu. Z zewnątrz trwa tyle samo - sześćdziesiąt minut. W rzeczywistości jednak jest już zapowiedzią uczestnictwa w wieczności, podobnie jak niedziela jest „ósmym dniem”, który wykracza poza zwykły rytm siedmiu dni stworzenia.

Godzina święta - udział w godzinie Jezusa

W Ewangelii według św. Jana słowo „godzina” nie jest zwykłą jednostką czasu. To pojęcie teologiczne, klucz otwierający całą narrację. Na weselu w Kanie Jezus mówi do Matki: „Jeszcze nie nadeszła godzina moja” (J 2, 4). Później, gdy faryzeusze chcą Go pojmać, Ewangelista zaznacza: „nikt Go jednak nie pojmał, gdyż godzina Jego jeszcze nie nadeszła” (J 7, 30; 8, 20). A w końcu, tuż przed Męką, pada zdanie, które zamyka to długie oczekiwanie: „Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy” (J 12, 23).

Cała Ewangelia Janowa jest napisana tak, jakby wszystko zmierzało ku jednej godzinie -godzinie krzyża, która okazuje się godziną chwały. Jeśli więc mówimy dziś o „godzinie świętej” w adoracji, wchodzimy w ten sam biblijny nurt myślenia: nie każda godzina jest taka sama. Jest w tygodniu godzina, ku której wszystko inne powinno zmierzać i z której wszystko inne powinno czerpać sens - tak jak całe życie Jezusa zmierzało ku Jego godzinie.

Jego Godziną jest śmierć na Krzyżu, kiedy oddaje za nas swoje życie, abyśmy my mogli żyć.

Benedykt XVI, rozważając ten fragment, uczył, że godzina Jezusa pragnie stać się naszą godziną, a dokonuje się to wtedy, gdy sprawując Eucharystię, pozwalamy się objąć przemieniającym działaniem, którego pragnie Pan - bo, jak podkreślał papież: “Eucharystia musi stać się centrum naszego życia". To właśnie w „swojej godzinie” Jezus pokonuje śmierć, grzech i wszelki lęk. Adoracja eucharystyczna, nasza „godzina święta”, jest sposobem uczestniczenia w tym zwycięstwie: trwając przy Jezusie obecnym w Najświętszym Sakramencie, pozwalamy Mu, by tę samą moc, która przezwyciężyła śmierć, uwalniał także w nas - z grzechu, z ciemnych nocy, z lęku.

Adoracja nie jest więc czymś dodanym do Eucharystii z zewnątrz, lecz jej naturalnym przedłużeniem. Benedykt XVI wskazywał, że sprawowanie Eucharystii jest wejściem w tę samą „godzinę”, o której mówi Ewangelia Janowa, a dzięki niej godzina Jezusa staje się naszą godziną - Jego obecnością pośród nas. Dlatego nasza godzina święta pozostaje w ścisłej więzi z Godziną, w której Jezus złożył z siebie ofiarę: trwając na adoracji, sami - w małej, ale prawdziwej mierze - składamy siebie w darze, wchodząc w ten sam ruch oddania, jaki dokonał się na krzyżu.

W Eucharystii Jezus nie tylko przemienia chleb i wino w swoje Ciało i Krew - pragnie przemieniać także nas, abyśmy z każdym spotkaniem z Nim coraz bardziej upodabniali się do Niego, mogąc powtórzyć za świętym Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Tak jak kapłan łamie podczas Mszy świętej chleb, tak Jezus pragnie w ciszy godziny świętej łamać swoją miłością wszystko, co w nas zamknięte, zranione czy lękliwe - każdy grzech, każdy cień, każdy mrok, który niesiemy w sobie.

Czy jestem godny?